czwartek, 24 sierpnia 2017

70. Jestem zakochana w...

 Hej hej! Powróćmy do tego przywitania, bo na inne nie mam pomysłu XDD

 Dziś tak nie LPS'owo, ale możliwie, że ta linia zabawek/figurek zaciekawi Was tak samo jak mnie, jeśli jeszcze jej nie znacie.
O czym mowa? O Sylvanian Families.
Właśnie się zorientowałam, że to Sylvanian, a nie Sylvian. Matko, ile razy powiedziałam to na głos błędnie? Zabijcie mnie ;-;

Początkowo sądziłam, że jedyne co bym wykorzystała z tego to przeurocze, drewniane mebelki. Ale dostrzegłam również urok w figurkach (które podobno mają futerko, jej^^). Niezwykle proste, ale jak fajnie by się nimi bawiło...
 Fakt, są CHOLERNIE DROGIE, ale kto biednemu zabroni pomarzyć? To właśnie moje wymarzone zestawy Wam dziś pokażę (tak, przejrzałam całą ich stronę i wybrałam wszystkie, które najbardziej mi się spodobały). Wszystko jest poukładane w kolejności kategorii na tejże stronie:


RODZINY


Persy to jest u nich jakaś nowość. Czy Wy widzicie tego ojca? O matko, on jest taki aw. Kocham ich stroje <3


Labladorki^^ I znów jestem zakochana w ojcu, a raczej jego stroju (bo obawiam się, że te sukienki bardzo szybko się gniotą).

Króliczków jest tam kilka, ale tylko jedna rodzinka jest w takim kolorku, a ja, jako miłośniczka szarego, wprost nie mogłam się powstrzymać, aby je też dodać na tą listę.

Misie, bo kto nie kocha misiej rodzinki? Mama Miś wygląda naprawdę sympatycznie^^
Kangurki które wyglądają jak zające! Fajny pomysł z tym fartuszkiem i małym kangurkiem :p




I jeszcze bym dodała pudlą rodziną, ale nie przyglądałam się zbytnio im z bliska, więc nie wiem, czy mi się podobają, czy nie XDDD


MALUCHY

Nie mam pojęcia, czemu maluchy i resztę rodziny sprzedają osobno... A, no tak. Więcej kasy.

Maluchy jakieś wybitne nie są, dlatego na liście tylko persiak^^




BLIŹNIAKI

Tu jestem bardzo zawiedziona. Nie specjalnie mi się one podobają, a już szczególnie kształt drugiego z bliźniaków (chyba się domyślicie, którego). Znów tylko perskie.






DZIADKOWIE

Póki co, stworzyli tylko jednych.


Czy Wy widzicie te okularki? Ten strój dziadka? Perły babci? Jejku, czemu to jest takie cudne?




PRZEDSZKOLE I SZKOŁA



Też chcę autobus szkolny z zjeżdżalnią! Co prawda, psuje ona nieco wizerunek całego autobusu, ale fajny pomysł z tym mieli^^


Chcę to! Nie ważne jak drogie! Muszę mieć te pianino! 
Już nie wspominając o tej króliczce...




DOMKI

czyli najdroższe, ale chyba też najlepsze rzeczy!





<wszystko to jeden domek>


Matko, jakie cudo! To świeci! Króliczek i wiewiórka jedzą śniadanko... Nie wytrzymam, chcę to zobaczyć na żywo!



Ideał dla małpek, albo innych takich na hamakach! I ten balkonik *-*




WNĘTRZA

{czyli po prostu same mebelki}



O mój boziu, sama bym chciała w takim pokoiku mieszkać. Jak to możliwe, że jakieś zabawki są takie idealne ?!
(spokojnie, nadal uwielbiam i wolę LPS)


Te łóżeczka można jeszcze chyba rozłożyć, aby nie były piętrowe. Super by się sprawdziły dla trojaczków.




PODRÓŻE


Ten namiot wygląda tak słodko^^ A wieloryb w tle genialny XD





Przyczepa kempingowa. Gdybym taką miała, to na każdą podróż bym ją zabierała wraz z LPS'ami i one by tam mieszkały^^


Czemu jakaś firma zabawkowa zamiast spełnić moje marzenie, robi jego DROGĄ, zabawkową wersje? ;-;



POJAZDY 


Zmieściły by się tam LPS? Skoro mieszczą się tam figurki 7-8 centymetrowe, to LPS raczej też... Ale jak je tam włożyć???


ZAWODY

Jakie piękne drzwi! Jakie cudne kolorki! Ja chcę, ja chcę!




GOTOWE ZESTAWY


Te jeże to tak średnio, ale pizza na kółkach! To jest coś!


Psia mama kojarzy mi się z fioletowym collie z puzzli. Ma przeuroczą sukieneczkę i jeszcze ten rowerek *o*


Mały berbeć od wiewiór w sumie uroczy, jak teraz patrzę. I ta mini króliczka. Oraz oczywiście ich pojazdy^^







I to by było wszystko. Oczywiście zestawów jest dużo więcej, każdy w sumie mi się choć trochę podoba, ale przecież ta lista nie może się ciągnąć w nieskończoność. 

Co sądzicie o Sylviani-coś Families? Czy tylko ja tu jestem w tym zakochana? 


Do następnego postu, który (mam nadzieję) już jutro!

środa, 23 sierpnia 2017

69.Opowiadanie Blogowe Bez Tytułu#11

Hej.
 Zamówiłam sobie mebelki z OLX i osiemnastego wykonałam przelew tradycyjny. 
Wysyła dopiero dzisiaj,  bo właśnie jej przypomniałam "hej, płaciłam to chcę dostać".
Dopiero dzisiaj. Jezu, sto razy bardziej wolę te Allegro.


 No, w końcu opowiadanie. Już zbliżamy się do końca, a ja mam pomysł na kolejne XDDD
Matko, mam kolejny pomysł. Idę zapisać i zaraz wracam XDDD

~

Christy

 Wchodzę do budynku jak gdyby nigdy nic, kierunek do sali 208, jak nikogo nie ma, strzelam i uciekam.
Muszę to sobie powtarzać aż dojedziemy do gmachu szpitala. To jest narzucony przez nich mój plan działania. Nich, właśnie… Kim oni są? Nie sądzę, żeby to był zwykły narkotykowy gang. Nie, to coś więcej. Szkoda tylko, że uświadomiłam sobie to w chwili, gdy narzucili mi czarny worek na głowę. Pachnie wymiocinami i starałam się nie myśleć, kto je tutaj zwrócił.
- To ty ją zabijesz, cieszysz się?- zapytał któryś z nich, gdy wreszcie mi go zdjęli z głowy. Od tej chwili musiałam powstrzymywać łzy i strach, bo na to nie teraz pora.
 Rozglądam się po twarzach moich znajomych. Dance, Dingo, Grey… Widać, że są skołowani. Nie przebiega to po ich myśli.
- A co wy sobie, idioci, wyobrażaliście- wołam w myślach, ale w rzeczywistości nawet nie drgnie mi twarz. Muszę uważać, żeby przypadkiem nie popełnić jakiegoś błędu, bo zapłatą za niego będzie moje życie.
Trzeba stąd uciec. To wiem na pewno. Nie dam się wrobić w zabójstwo, głupia nie jestem.
Czyżby?  A kto teraz siedzi pod czujnym wzrokiem mafiozów?
Powoli wszyscy się podnoszą. To znak, że jesteśmy już prawie na miejscu.
-Pamiętaj, oni odwracają uwagę personelu, ty wkraczasz do akcji, rozumiesz?
Kiwam głową.
-Masz odpowiadać!- ryknął mięśniak, aż przeszły mnie ciary.
-T-tak…

 Po chwili mogę zaczerpnąć świeżego powietrza. Zwracam wzrok w stronę przyjaciół. Gdyby nie przyczepione do nas kamerki oraz nasi strażnicy kilka kroków dalej, wrzasnęłabym do nich, abyśmy jak najszybciej stąd uciekli. Ale po co próbować, skoro i tak się nie uda? Jeśli chcę to wszystko przeżyć i zdołać uciec, zanim mnie zmuszą do najgorszego, nie ma miejsca na pomyłkę.
 Dopiero gdy wchodzimy bocznym wejściem do szpitala, myślę o tej, którą mam zabić. Cansu. Właściwie, nie ważne co zrobię, ona i tak umrze. Ale nie zamierzam, żeby z moich rąk. Powinnam zrobić coś w kierunku, aby w ogóle nie zginęła, ale teraz nie czas na poświęcenia.
- Ona nie musi zginąć.
 Słysząc to, nagle brakuje mi powietrza. Kto to powiedział? Rozglądam się po pustym korytarzu- teraz, gdy nie ma tu sal nie jest uczęszczany. Z całych sił staram się nie płakać. Omamy słuchowe? I  co jeszcze?
 Ale to prawda, ona nie musi zginąć. W głowie powstaje mi coś na kształt planu. Teraz muszę jednak się trzymać tego, w którym to finałem jest jej zabójstwo. Bo właśnie się rozpoczyna, gdy wkraczamy na korytarz główny.
Dance mdleje, a właściwie udaje. Wszyscy zbiegają się do niej. Ja i pozostali niezauważalnie przemykamy ku schodom.

Chyba to misja samobójcza, ale postanawiam uratować Cansu. 

~

 Znów krótko, ale postaram się jak najszybciej napisać kolejną część, bo chcę już te opowiadanie skończyć i zacząć kolejne :)

Maskonur

wtorek, 22 sierpnia 2017

68. Nie mam, a wymyślam... Czyli lwia rodzinka!

Witajcie!

Dzisiaj jakiś starszy (sprzed tygodnia?) post, żeby nie było tu pusto. Skończyłam też biografie i kolejną część opowiadania, więc to też niedługo. 
A tak w ogóle, zrobiłam pracę na konkurs PepsiLPS. Jak ktoś ciekawy- kliknij!

 Mam nową manie! Lwy^^ Są takie cudne, aw. Póki co, mam dwa, ale przecież nikt nie zabroni mi, abym wszystko już powymyślała, co i jak. Właściwie, każdą rzecz wymyślałam na bieżąco, a oczywiście trzeba to udokumentować, a gdzie lepiej, jak nie na blogu?



 LPS dostępny tylko w Nowej Zelandii. 
Ja Wam obiecuję, kiedyś pojadę do tej Nowej Zelandii i, jak będzie trzeba, ukradnę jakiemuś dzieciakowi. Serio.

Te cudo, dla którego imienia jeszcze nie mam, byłby totalnym romantykiem. Prowadziłby terapie małżeńską (bo by się przydała wielu moim LPS'owym parom). Zakochany w miłości, choć sam nigdy się w nikim nie zakochał. Jeden z młodszych lwich braci.



Nowa Zelandio, niszczysz mi marzenia.


Najstarszy brat. Zły charakter, bo to mi do bardzo niego pasuje. Wiecie, taki który kopie szczeniaki, aby zbyt blisko do niego nie podchodziły. Z drugiej strony, robi coś dobrego, bo jest antyterrorystą. Nazwałabym go Skaza (nie ma to jak ściąganie imion z bajek).



Jako, że ma tatuaże (czyli wzorki), a każdy LPS u mnie, który je posiada, jest mafiozem, to tym razem nie byłoby inaczej. Właściwie to on jest tym bezwzględnym szefem, co zarządza tym wszystkim. Skończył administracje, to się na tym zna XDD W sumie śmiesznie, bo jeden jego brat jest antyterrorystą, drugi burmistrzem miasta, a on to "po prostu" szef mafii.


Jedyna lwica w towarzystwie! A własciwie lew, który stał się lwicą. Tak, tak, dobrze myślicie- pierwszy w kolekcji transwestyta. 
Najmłodszy/a z braci. Wege, a to się u lwów nie zdarza. Prawdopodobnie Leon badź Leo, ale imię może się jeszcze zmienić. W sumie wszystkich wkurza, no i tyle.



Jingle/Joel/ coś na 'j'.  Pierwszy syn Skazy. Mimo, że już prawie jest dorosły, boi się swojego ojca. Ogólnie mięczak, Skaza się za niego wstydzi- bo jak lew może bać się własnego cienia?! Stara się nikomu nie wchodzić w droge, cicho mówi i marzą mu się podróże po całym świecie.


Yoda. Ale może ulec zmianie.
Ktoś kiedyś na jakimś blogu napisał, że to był by dziadek, ze względu na kolor grzywy. Zgadzam się całkowicie. 
Ojciec wszystkich braci i dziadek ich synów.  Mądry i w ogóle, ale ma Alzchimera i nadal myśli, że jeden z jego synów nadal jest facetem.


Jaki śliczny *u*

Mufasa, albo inne imię z bajki. Drugi syn Skazy. Wraz z ojcem się nie cierpią. Trochę szkolny fejm, ale fajny.  Początkujący reżyser, marzy o tworzeniu filmów.




Syn Balamuty. Śmieją się w szkole z jego wyglądu. Interesuje się medycyną estetyczną, bo zawsze chciał poprawić swój wygląd. Szybko się męczy. Tu, w rodzince, każdy go lubi. 


Balamuta. Hipcio z zestawu to jego największy wróg, czyli żona. Ciągle sobie docinają, robią psikusy, rzucają w siebie talerzami. Ale jeśli ktoś coś powie złego na nią, a Balamuta to usłyszy... Źle się to skończy, bo Balamuta to były bokser, a jego żonka to modelka plus size, która niegdyś brała u niego lekcje boksu.
Dlatego lepiej uważaj, na tą wybuchową pare. 


Starszy syn Balamuty. Poszedł w ślady ojca i również interesuje się boksem. Ma chyba problemy z agresją, ale jeśli cię polubi, to jest potulny jak baranek.


 Nadałabym mu imię, związane z brokatem :3

Albo partner Leona, albo kolejny brat, jeszcze nie wiem. Możliwe, że aktor lub model. Uzależniony od siłki, 100% fit. Jest feministą, ale nikt nie wie, co mu odwaliło, żeby siebie tak nazywać.  Kolejny wkurzający.



Max! Mam go!
  Jest burmistrzem miasta. Po uszy zakochany w swojej żonie, Stelli. Mają trójkę dzieci, ale jeszcze wychowują jedno- dziecko Stelli z pierwszego związku. Nigdy się nie wścieka, ma nerwy ze stali. Każdy w mieście powie, że go lubi. Jedynie bracia czują do niego niechęć, "bo zawsze taki zbyt idealny i ulubieniec ojca".
Mnie w sumie też wkurza XDD


Najpiękniejszy lewek z G3 *_*

Odbuduje legendarny miejski cyrk, złożony z samych G3, ale to kiedyś tam. Uwielbia sztuczki magiczne, zawsze się pasjonował artystami ulicy, i właśnie kocha cyrk (ale taki cyrk z sztuczkami magicznymi, klaunem i akrobatami, a nie zwierzątkami w klatkach). 



STARA WDOWA XDDD

Na imię jej Anomalia, bo ona powinna urodzić się kolesiem, bo jest lwem, a nie lwicą. 
OSZUKAŁA SYSTEM.
Jest po prostu stara, brzydka i wdowa, ale to wystarczy podrywaczowi starych wdów, czyli 
Albertowi.


Albert. 
Marzy mu się kasyno, jest podrywaczem starych wdów i bankrutem.
Więcej macie w jego biografii^^



Eh, nie za ciekawa notka, no ale napisałam to opublikuję. Macie jakieś lwy? Który Wam się podoba najbardziej? Czy LPS'om których (jeszcze!) nie macie też wymyślacie charaktery? Czy moje pytania się kiedyś skończą?XDDDDD

Pa!




piątek, 18 sierpnia 2017

67. Cele i plany, mini marzenia

Hej^^

 Teoretycznie powinnam być załamana, bo pracę na konkurs PepsiLPS, muszę robić całkowicie od nowa, bo coś kliknęłam i usunęłam. Ale emenuję szczęściem, bo jeszcze dziś wieczorem będę nagrywać coś zupełnie innego, i po co się martwić? :')

 Dziś podzielę się z Wami listą moich małych marzeń- nie figurkowych, bo macie listę na blogu (w ogóle ją zaaktualizowałam, jakby ktoś był ciekawy- zapraszam), ale też LPS'owych! Są to moje cele, które bardzo chciałabym zrealizować i do tego dążę.

➡każdemu LPS'owi zrobić domek- oj, z tym może być problem. figurek posiadam około 120. nie wiem, czy kiedykolwiek mi się uda, ale warto próbować! marzę o tym od stworzenia mojego pierwszego pokoiku dla LPS.

➡posiadać jakiś oryginalny domek LPS. nie mam żadnego, a przydał by się. kiedyś miałam taki mini od G3, ale nie wiem, gdzie to jest ;-;

➡porobić podstawowe miejsca w mieście- restauracje, szkołe, sklep itp. TAK, MAM PORADNIE PSYCHOLOGICZNĄ (tworzy się) I SALON KOSMETYCZNY, A NIE MAM CHOĆBY SKLEPU SPOŻYWCZEGO, JESTEM ZŁĄ MATKĄ DLA SWOICH LPS :(

➡zrobić stronę na blogu z całą moją kolekcją. kiedyś próbowałam, ale się nie zanosiło, aby 'stronę w budowie' zamienić na zdjęcia.

➡każdej figurce napisać biografie. to może się udać! razem możemy wszystko! czas na dożywotni maraton biografii...



co wy, żartowałam.

➡zebrać chociaż po jednej figurce z każdego kształtu kotów. to w sumie nowe postanowieni, ale podoba mi się, bo uwielbiam koty^^ brakuje mi kształtu destiny, nie popularnych shortów, takiego siedzącego, tych dziwnych persów, jak to określa Nicole (Pralinka od MeCatze) i tych małych dziwaków (pewnie i tak o czymś zapomniałam)


już nie mówiąc o kotach dzikich ;-;

➡ukończyć w całości jakąś manie. najłatwiej to było kupić sobie takiego kiwi i mieć to z głowy. ale chciałabym ukończyć manie złożoną z kilku LPS. najbliżej mi do końca tych kotków (brakuje mi trzech) (chyba):

➡znaleźć super miejsce do poukładania LPS!!! to priorytet, bo aktualnie już nawet nie są w pudle, tylko WSZĘDZIE GDZIE SIĘ DA. nie chcę już ich trzymać w pudle, nie mogę poukładać ich na półce bo nie mam półki... jakieś pomysły, jak je przechowywać?

➡zrobić kawałek  miasta "od zewnątrz" (drogi, ulice, witryny sklepowe...). zakochałam się w mieście ThePuddingLPS i też bym chciała zrobić coś podobnego^^


A czy Wy macie jakieś cele i marzenia tego typu? Napiszcie w komentarzu :3

I na koniec jeszcze zdjęcie Crockiego w samochodzie:


Pa!





wtorek, 15 sierpnia 2017

66. Z życia moich LPS #3 Na budowie [part 2]

Hejka! * pierwszy raz od dawna nie 'hej hej' XD*

Jak możecie zauważyć, zmieniłam kompletnie wygląd bloga. Teraz bardziej mi się podoba, jest weselej, a nie tak szaro (choć kocham szary). A Wy, co sądzicie? 

~


Drugi, a zarazem ostatni etap budowy za nami! Zanim jednak Bob Budowniczy zabrał się za robienie pokoi sypialnianych, trzeba było dodać kilka zapomnianych elementów...


Drzwi do kolejnych pokoi! Oczywiście , bo niby jak bez drzwi! A między nimi roślinki, bo Pepper ma fazę na ogrodnictwo i nazywanie roślinek. Doszedł tam jeszcze duży, zielony dywanik (którego zdjęcia nie ma), aby zakryć te ślady po kleju.


Obraz! Miało być rodzinne zdjęcie, ale jedyny fotograf w mieście (Rowel aka Kelly) uznała, że ona robi tylko "artystyczne" zdjęcia, a nie jakieś rodzinne z szarym tłem XD


A tu widać okno. Nie wiedzieć czemu, wcześniej go tak 'po prostu' nie było XDDDD


Przy okazji zadomowił się  Pan Smażony Kurczak (tak, to jego imię), czyli zwierzątko domowe.




Ale przejdźmy do sypialni Crockiego i Iskierki.



Kocham te ściany <3 Te piękne kwiatki^^


Trzeba wnieść łóżko! O nie, Crocky nie daje rady i ostatecznie to Iskierka okazuje się mężczyzną w tym związku!


Pościel już jest, to czas na poduszeczki^^

Czy ktoś zauważył, że w międzyczasie budowy Iskierka walnęła sobie kolczyka na środku czoła? Spokojnie, to tymczasowe :")


I jeszcze stoliczek. 
Crocky, ty nawet stolika nocnego nie umiesz unieść?! Wstyd. Wstyd i hańba.


Nie zapomnijmy o lampce!


Dywanik niezbędny! Fani dywaników, łączmy się! XDDD


Ten klej trzeba było zamaskować jakąś falbanką. Wyszło jak wyszło, ale źle wygląda tylko z bliska XD


No i roślinki, bo jak już wydrukowałam  wychodowałam, to trzeba korzystać.


Och, jak pięknie. Oni są takim idealnym małżeństwem. 
Szkoda, że niedługo wyślę ich na terapię małżeńską, bo dziś była bójka no i ogólnie patologia XDDDD


 Nie zapominajmy o pokoju Pepper i Paint! Trzeba wnieść na głowie łóżko numer jeden...


... i numer dwa. Tak, są to dwa różne łóżka, bo w Lego-magazynie nie było dwóch takich samych XDDDD


I nagle się okazało, że jedno łóżko lewituje! 


No to będzie łóżko piętrowe!
XDD


Crocky, jak przystało na prawdziwego drwala, upolował w lesie bambusy, aby zrobić drabine do łóżka.


Nie, jednak Crocky i Bob Budowniczy nie umieją w tworzenie drabiny. Trudno, jedno dziecko musi nauczyć się latać.


Padło na Paint, bo Pepper się boi wysokości.


O nie, dziecko spadło z wysokości! Dobrze, że na podłożony wcześniej dywanik^^


Tu mamy jakieś lampki z takich brylancików, bo komuś (mi) nie chciało się robić normalnej lampy.


I biurko, bo jak to uczeń bez biurka! Już się pojawiły jakieś bohomazy  arcydzieła Pepper.


I coś w rodzaju tablicy korkowej.


A tu hulajnogi, bo dziewczyny założyły gang hulajnogowców (czy jakoś tak) i terroryzują miasto na hulajnogach.


Chyba są zadowolone ze swojego pokoiku. Może póżniej dodam im okno, bo jestem akurat miłym Bobem Budowniczym.


Tak prezentuje się cały domek! 
Ale, ale, jak to? Nie ma łazienki? 
Spokojnie, zrobię ją kiedyś. Na razie mają wychodek z tyłu domu, to im starczy XDD



I tak dobrnęliśmy do końca budowy! Były chwile zwątpienie, ciężkie momenty, ale wiecie co? Udało się. 
I nawet nie pytajcie, ile to kosztowało ;-; Chyba wygrali w totka, bo ja- jako ich Bob Budowniczy, bankier i władca, nie zauważyłam, aby mieli duże dochody.

No ale coż, fartnęło im się , bo są w ulubieńcach i ma się te różne gratisy i zwolnienie z podatku 😎😎😎



Papatki^^